
MICHELSEN
Mikkel
Dania
Urodzony
19 sierpnia 1994 roku w Nykøbing Falster - Dania.
Jeden z czołowych duńskich żużlowców, który
swoją karierę budował na torach Danii, Polski, Szwecji, Anglii i Niemiec. Jego
historia to pasmo wielu sukcesów, rywalizacji, a także wyzwań, które pozwoliły
mu wypracować swoje miejsce w czołówce tego sportu.
Pierwsze kroki na torze stawiał w wieku 5 lat, trenując w klubach
motocrossowych. Z biegiem lat Mikkel dostrzegał, że żużel staje się jego
prawdziwą pasją, a jego talent szybko dostrzegli trenerzy. I tym sposobem trafił
do duńskiego Slangerup Speedway Klub, w barwach którego zadebiutował w 2010 roku
i zdobył złoto Drużynowych mistrzostw Danii, które powtórzył w roku kolejnym.
Równocześnie rozwijał swoją karierę na poziomie juniorów i w 2011 roku
zadebiutował na arenie międzynarodowej w Indywidualnych Mistrzostwach Świata
Juniorów oraz w Drużynowych Mistrzostwach Świata Juniorów stając z kolegami na
drugim stopniu podium
.
Międzynarodowe sukces z drużyną powtórzył rok później na szczeblu europejskim, a
indywidualnie zdobył pierwszy indywidualny medal, bowiem w IMEJ zajął trzecie
miejsce.
Chcąc rozwijać swoje umiejętności i walczyć z najlepszymi w roku 2013 starty w lidze duńskiej postanowił uzupełnić o ligę polską. Jego pierwszym klubem stała się Unia Leszno. W debiutanckim sezonie w ekstralidze wystąpił w sześciu meczach leszczyńskiego klubu. Pojechał w dwudziestu wyścigach, a jego średnia biegowa wyniosła 1,000 i jak na młodego debiutanta nie był to zły wynik i lesznianie postanowili kontynuować współpracę ze wschodzącą gwiazdą. Zwłaszcza, że zawodnik potwierdził swoje sportowe możliwości tytułem Indywidualnego Mistrza Europy Juniorów oraz Drużynowym Mistrzostwem Świata Juniorów. Wystąpił też w IMŚJ, ale uplasował się tuż poza podium, ale w zamian został młodzieżowym indywidualnym mistrzem Danii wygrywając zawody na torze w Randers.
Rok 2014 debiut w roli rezerwowego w cyklu Grand Prix i miał okazję pojawić się na torze, zastępując Kennetha Bjerre, ale niestety punktu nie zdobył. Doświadczenie z rywalizacji seniorskiej wykorzystał na poziomie młodzieżowym, bowiem w trzech rundach IMŚJ zdobył łącznie 33 punkty i zajął trzecie miejsce w końcowej klasyfikacji i pierwszy w karierze medal indywidualnych mistrzostw świata dla Mikkela stał się faktem. Poszerzył też swoją kolekcję trofeów, bo w kolekcji młodego zawodnika pojawił się kolejny ligowy championat i do tytułu Drużynowego Mistrza Danii, występami w dziesięciu meczach dołożył Drużynowe Mistrzostwo Polski z leszczyńskimi "Bykami". Niestety jego średnia spadła do poziomu 0,793 pkt/bieg i uznał, że ekstraliga to dla niego jeszcze zbyt duże wyzwanie nie tylko sportowe, ale też logistyczne i postanowił spróbować swoich sił na niższym poziomie. Trafił tym samym do Ostrowa, gdzie stał się liderem zespołu i ze średnią 2,017 pkt/bieg uplasował się w TOP10 pierwszej ligi. Niższy poziom rywalizacji nie przeszkodził mu w zdobyciu kolejnych medali w IMŚJ (brązowy) i DMŚJ (srebro). Drugi raz w karierze zwyciężył również w młodzieżowych indywidualnych mistrzostwach Danii.
W 2016 roku w polskiej lidze startuje dla Unii Tarnów, ale niestety jego drużyna opuszcza szeregi ekstraligi. Mikkel jednak pozostaje wierny "Jaskółkom" i zdobywa dla nich punkty również w roku 2017, ponownie stając się czołowym zawodnikiem pierwszej ligi, a średnia biegowa 2,250 pkt, uplasowała go na piątej pozycji wśród najskuteczniejszych jeźdźców. Doskonałe wyniki sprawił, że usługami Duńczyka zainteresowało się wielu żużlowych prezesów, a najbardziej zdeterminowany okazał się Tadeusz Zdunek z gdańskiego Wybrzeża. Na morzem razem z Andersem Thomsenem i Mikkelem Bechem tworzył tzw. "duńską mafię" będącą siłą napędową całej drużyny. Michelsen ze średnią biegową 2,340 był 4 najskuteczniejszym zawodnikiem I ligi.
Po roku postanawia jednak zmienić otoczenie
i w sezonie 2019 zdobywa punkty dla ekstraligowego beniaminka z
Lublina. Był to
doskonały ruch, ponieważ od tego momentu jego kariera nabrała niesamowitego
tempa. W ligowym debiucie zdobył 8 punktów i 2 bonusy (0,3,2,1',2'), a jego
zespół pokonał GKM Grudziądz 49:41. Przez cały sezon był ważną częścią drużyny,
co potwierdził swoimi wynikami, bo po raz pierwszy w karierze przekroczył
średnią 2pkt/bieg w najsilniejszej lidze świata. Wyniosła ona 2,013, co było 13
najlepszym wynikiem w lidze. Zwieńczeniem roku było zdobycie przez Michelsena
tytułu Indywidualnego mistrza Europy 2019 po tym jak w czterech rundach cyklu
zdobył łącznie 45 punktów.
W związku z kontuzją Martina
Smolinskiego, który wycofał się z
Grand Prix 2020, Michelsen został stałym uczestnikiem cyklu. Na przestrzeni
całego sezonu wywalczył w nim 32 punkty w ośmiu rundach, co dało mu 14 miejsce w
klasyfikacji końcowej. W Ekstralidze notował zbliżone wyniki do tych, które
osiągał rok wcześniej (śr. bieg. 2,000). Nie obronił jednak tytułu
indywidualnego mistrza Europy, bo zajął najbardziej nie lubiane przez sportowców
miejsce, tuż za podium.
W 2021 z Motorem Lublin zajął 2 miejsce w polskiej lidze, a jego średnia 2,087
pkt/bieg dała mu siódmą lokatę wśród sklasyfikowanych zawodników całej ligi.
Drugi raz został też Indywidualnym mistrzem Europy, co dało mu przepustkę do
Grand Prix 2022. W sezonie 2022 został wybrany kapitanem "Koziołków" i w
pierwszym meczu w tej roli zdobył 14 punktów (1,3,1,3,3,3) przeciwko Stali
Gorzów Wielkopolski, pokonując m.in. trzy razy Bartosza Zmarzlika, a lubelska
drużyna wygrała ten mecz 44:46. 30 kwietnia
2022 pierwszy raz w karierze stanął na podium rundy Grand Prix stając na
najniższym podium w chorwackim Goričan. Swoją świetną dyspozycję potwierdził 6
maja w wygranym 58:32 z Unią Leszno meczu 5 kolejki Ekstraligi, gdy zdobył
płatny komplet punktów (3,3,3,2',3,3), a na koniec sezonu ze średnią 2,229 pkt/bieg
był najlepszym jeźdźcem w drużynie, którego sklasyfikowano na szóstym miejscu
wśród ekstraligowców, a złoty medal DMP uzupełnił podobnym krążkiem w tym samym
kolorze w MPPK.
Po tak
świetnym sezonie, został skuszony przez
Włókniarza
Częstochowa i w roku 2023 zamienia Koziołka na Lwa. Z perspektywy czasu
można powiedzieć, że nie było to zbyt szczęśliwe rozwiązanie, bowiem klimat
częstochowski i atmosfera w drużynie nie sprzyjała jego wynikom ligowym. Średnia
1,981 i miejsce poza czołową dziesiątką najskuteczniejszych zawodników, było
dalekie od oczekiwań nie tylko zawodnika, ale również częstochowskich kibiców.
Niestety niepowodzenia ligowe przełożyły się na arenę międzynarodową i kolejnej
edycji
Speedway Grand Prix, 2023 zajął odległe dwunaste miejsce. Z cyklem jednak
się nie pożegnał, bowiem wywalczył trzeci tytuł IME i w roku 2024 nadal był
pełnoprawnym uczestnikiem rywalizacji o indywidualny światowy championat.
Europejską dominacje potwierdził z drużyną, bowiem w DME stanął na drugim
stopniu podium, a w DPŚ wywalczył brąz.
Gdy wydawało się, że rok 2024 może należeć do Mikkela, życie napisało inny
scenariusz, bowiem okazało się, że był to czas intensywnych zmagań, nie tylko na
torze, ale i poza nim. Do sierpnia doskonale spisywał się w Grand Prix, bowiem
trzy razy meldował się w finale i był faworytem do medali. W lidze polskiej
nadal punktował dla Włókniarza, ale słabe wyniki drużyny przełożyły się na
nieporozumienie z reprezentacyjnym kolegą Leonem Madsenem. Madsen, będący
wieloletnim liderem Włókniarza, nie ukrywał swojej dominacji w drużynie, co
prowadziło do napięć z Mikkela, który również zaczął domagać się większej roli w
drużynie. Konflikt ten narastał od dłuższego czasu, a swoją kulminację miał
podczas meczu dwunastej
kolejki, kiedy to Włókniarz przyjechał do Torunia. Gospodarze mieli całe
zawody pod kontrolą i ograli gości ośmioma oczkami i gdy wydawało się, że
po meczu najgłośniej będzie o doskonałej
postawie toruńskich juniorów, którzy cały sezon nie istnieli na tle rywali, do
głosu doszły pomeczowe emocje
w szeregach gości. Oto bowiem po ostatnim wyścigu Madsen i Michelsen rzucili się
na siebie z pięściami. Obu jeźdźców trzeba było rozdzielać. Kamery
telewizyjne pokazały, jak Madsen trzyma się za bok głowy w okolicach ucha.
- To nie była sprzeczka, to była regularna bójka z uszkodzeniami i
pięściami. Obaj Duńczycy rzucili się do siebie niemal od razu, jak zjechali do
parkingu. Wyskoczyli z motocykli i rzucili się na siebie, tak samo ich teamy.
Widziałem na ostatnim kółku, że Michelsen kiwał głową i miał pretensje do
Madsena, ale to była regularna, bokserska walka - przekazał Łukasz Benz.
Jako pierwszy cios Leonowi Madsenowi wymierzył Marcin Momot, mechanik
Mikkela Michelsena. W kluczowym momencie w boksach Włókniarza Częstochowy nie
było kamery TV. Pojawiła się ona dopiero po słowach Benza, dlatego moment
uderzenia Madsena nie został zarejestrowany i kibice nie mogli go zobaczyć.
Sprawa miała jednak ciąg dalszy, bo duński gwiazdor przekazał sprawę policji, o
czym poinformował Łukasz Benz przed "Kolegium Żużlowym", które zajęło się
sprawą.: "Madsen już przy mnie zadzwonił na policję i niestety on tego nie
odpuści. Rozmawiałem z toruńskimi policjantami i powiedzieli mi, że nie tylko
było zgłoszenie o naruszeniu nietykalności cielesnej, ale pojechał też
komisariat Toruń-Śródmieście. Z racji późnej pory i że jest obcokrajowcem, nie
było biegłego i przyjęto zgłoszenie, ale polecono mu zgłoszenie zawiadomienie w
Częstochowie".
Ostatecznie Komisja Orzekająca Ligi ukarała trzymiesięcznym zakazem
przebywania w parku maszyn podczas zawodów ligowych w Polsce, członka teamu
Mikkela Michelsena.
Warto też wspomnieć, że nie była to pierwsza sprzeczka Duńczyków, bowiem
Madsen i Michelsen zwyczajnie ze sobą nie przepadali. Kiedy rok temu Mikkel
przychodził do Włókniarza od razu doszło do spięcia słownego między innymi. To
była walka o dominację i miano lidera. Wtedy szybko udało się ugasić pożar.
Sprawa nie została jednak rozwiązana, bo panowie ciągle patrzyli na siebie
wilkiem.
W zaistniałych okolicznościach stało się jasne, że dla dwóch Duńczyków pod Jasną Górą nie ma miejsca i Mikkel postanowił jeszcze przed zakończeniem rozgrywek poszukać nowego pracodawcy. Najciekawszą ofertę złożył zawodnikowi Adam Krużyński z toruńskiego Apator i tym samym od roku 2025 Mikkel został czternastym Duńczykiem w toruńskiej galerii Aniołów. Po podpisaniu porozumienia zawodnik musiał jednak dokończyć sezon 2024 i nie miał czasu na odpoczynek. Niestety 7 września 2024 roku w trakcie zawodów Grand Prix w Rydze podczas czwartego wyścigu zawodów na obiekcie Bikernieku Sport Complex doszło do wypadku. Michelsen, rywalizując z Bartoszem Zmarzlikiem, na wyjściu z pierwszego łuku sczepił się z nim motocyklami, co doprowadziło do upadku obu jeźdźców. Duńczyk został przewieziony do szpitala, gdzie zdiagnozowano poważne obrażenia wymagające natychmiastowej interwencji chirurgicznej i sezon dla Mikkela dobiegł końca. Był to ogromy cios, bowiem marzenia o medalu IMŚ prysły jak bańka mydlana. Duńczyk jednak z determinacją podjął rehabilitację. W swoich mediach społecznościowych podziękował zespołowi medycznemu oraz kibicom za wsparcie, podkreślając, że proces powrotu do zdrowia przebiega pomyślnie. Wyraził też nadzieję na powrót do rywalizacji w sezonie 2025. "Ostatni czas w moim życiu... Droga powrotu do zdrowia powoli, ale zdecydowanie zmierza w dobrym kierunku i jestem wdzięczny za to, że mam wokół siebie tak wspaniałych ludzi, którzy codziennie pomagają mi wrócić do pełnej sprawności. Widzę światełko w tunelu i wrócę silniejszy, niż kiedykolwiek!".
Niestety w
trakcie leczenia,
Ekstraliga opublikowała tradycyjny ranking spadków i awansów zawodników
w klasyfikacji indywidualnej Ekstraligi i 2 Ekstraligi, zgodnie z którym to bezapelacyjnym zwycięzcą okazał się Robert Lambert.
Brytyjczyk w porównaniu do poprzedniego sezonu awansował aż 15 miejsc. Natomiast
największym przegranym, był Mikkel Michelsen, który w klasyfikacji indywidualnej zajął 30 miejsce ze średnią 1,652 pkt. na
wyścig. Po sezonie 2023 był 14 (średnia 1,981 pkt.)! Tym samym zanotował
rekordowy zjazd o 16 pozycji. Była to jak na zawodnika takiego formatu i
żużlowca z Grand Prix wprost dramatyczna sytuacja, bo działacze z Częstochowy
zmagający się z zatorami płatniczymi, postanowili wykorzystać ów fakt i
próbowali odzyskać od zawodnika część pieniędzy jakie przekazali mu na
przygotowanie do sezonu. Ostatecznie strony za pośrednictwem żużlowych władz
doszły do porozumienia i zawodnik mógł skupić się na przygotowaniach do sezonu.
A te wymagały wielu wyrzeczeń i cierpliwości: "Powrót do spławności to był
dla mnie duży problem, z którym zmagałem się sporą część tej zimy. Sezon
przygotowawczy trzeba u mnie podzielić na dwie części. Tuż po wypadku aż do 1
stycznia skupiałem się na rehabilitacji i odbudowywaniu mięśni, czy siły. To
było przygotowanie organizmu do pełnego obciążenia. Czasu na odbudowę
wszystkiego nie było zbyt dużo, dlatego niektórzy mogą zauważyć, że wciąż w
braku nie mam aż tak dobrze rozbudowanych mięśni. Najważniejsze jest to, że siła
jest całkiem dobra. A nad mięśniami wciąż będę pracował. Na szczęście obecnie
wszystko jest już w porządku. Kości dobrze się zagoiły, a ja czuję się dobrze.
Wróciłem już na motocross, miałem już okazję siedzieć na motocyklu żużlowym i
mogę powiedzieć, że jestem w stu procentach przygotowany do sezonu. Są
oczywiście inne sprawy, które zajmą mi jeszcze trochę czasu. Nieprędko zagram w
tenisa, czy siatkówkę. Unoszenie ramion powyżej głowy wciąż jest problemem.
Kluczowe jest dla mnie jednak to, że po długiej rehabilitacji mogę jeździć na
motocyklu'.
Oprócz przygotowania fizycznego, zawodnik skupił się również na swoim parku
maszynowym i w jego warsztacie doszło do sporej zmiany, bo Flemminga
Graversena zastąpił Ashley Holloway. W warsztacie pozostał jednak sprzęt od
Duńczyka, bo w trakcie sezonu mogło się okazać, że silniki te okażą się lepsze
od nowinek Anglika. I okazały się, bo u progu sezonu
w każdym sparingu KS Toruń
Michelsen był jednym z liderów drużyny. Widać było przede wszystkim to, czego
nie było wcześniej, a mianowicie doskonałe dopasowanie do warunków torowych.
Duńczyk dysponował bardzo szybkim sprzętem, a na starcie strzelał niczym z
procy. Podczas Kryterium Asów, które oficjalne zainaugurowało sezon w Polsce,
zajął trzecie miejsce, przegrywając jedynie z lokalnymi zawodnikami Abramczyk
Polonii Bydgoszcz - Aleksandrem Łoktajewem oraz Krzysztofem Buczkowskim, a wynik
jaki osiągnął i
jazdę jaką zaprezentował była znacznie lepsza niż to co pokazał mistrz świata Bartosz Zmarzlik.
Ostatecznie sezon 2025 okazał się dla Mikkela Michelsena jednym z najbardziej
przełomowych w jego dotychczasowej karierze. Choć dwa poprzednie lata
spędzone w barwach Włókniarza Częstochowa miały charakter zmienny, a momentami
wręcz rozczarowujący, transfer do Torunia stał się początkiem jego sportowego
odrodzenia. Już pierwsze kolejki pokazały jednak, że Michelsen powrócił do roli
zawodnika z najwyższej półki, stając się jednym z liderów formacji seniorskiej
toruńskiego zespołu. Od pierwszych meczów był jednym z motorów napędowych
drużyny, pewnym punktem zarówno na Motoarenie, jak i na wyjazdach. Nie wyszły mu
tak naprawdę tylko dwa spotkania, a w pozostałych prezentował równą, wysoką
dyspozycję. Jego średnia biegowa dała mu 8 miejsce w klasyfikacji
najskuteczniejszych żużlowców Ekstraligi, co było jego drugim najlepszym
wynikiem w całej karierze. W barwach toruńskich "Aniołów" zdobył łącznie 187
punktów z bonusami, potwierdzając, że sprowadzenie go było jednym z najlepszych
transferów ostatnich lat. Nic wic dziwnego, że w kontekście walki o mistrzostwo
Polski, angaż Michelsena szybko uznano za jedną z najbardziej opłacalnych
decyzji sezonu - zarówno sportowo, jak i organizacyjnie. Zawodnik startował
pewnie, poprawił wyjścia spod taśmy, a jednocześnie nie stracił swojego
największego atutu: skuteczności na dystansie. Symbolicznym momentem kampanii
2025 stał się 14 bieg finału w Lublinie, w którym Michelsen przypieczętował
zdobycie długo wyczekiwanego przez Toruń tytułu DMP, a jak sam później przyznał,
do ostatnich sekund nie był pewien, czy złoto faktycznie stało się faktem.
W trakcie sezonu odsłoniły się też kulisy jego transferu do Torunia.
Właściciel klubu, Przemysław Termiński, przyznał, że początkowo prowadzono
zaawansowane rozmowy z Bradym Kurtzem, lecz gdy w sprawę włączyła się Sparta
Wrocław, torunianie musieli przejść do planu B. Wówczas właśnie Adam Krużyński
zaproponował Michelsena, o którym krążyły opinie o jego rzekomych problemach
charakterologicznych czy wpływie na atmosferę w drużynie, ale PRES Toruń od
początku wierzył w jego sportową jakość. W Toruniu Michelsen natychmiast poczuł
się jak u siebie. Podkreślał, że ogromne znaczenie miała praca sztabu
szkoleniowego z Piotrem Baronem na czele oraz doskonały klimat w drużynie.
Kibice również szybko go pokochali - nie tylko za skuteczną jazdę, ale i
charakterystyczne poczucie humoru, obecność w mediach społecznościowych czy
choćby słynny filmik z tańcem nagrany wraz z Antonim Kawczyńskim, który stał się
internetowym hitem. Sam zawodnik żartował, że nagranie już nigdy nie zniknie z
sieci, ale traktował to jako coś pozytywnego, podkreślając rolę dobrej atmosfery
w budowaniu zespołowych sukcesów. Nic więc dziwnego, że władze klubu nie
zamierzały czekać z decyzjami kadrowymi i jeszcze w trakcie sezonu ogłoszono, że
Michelsen przedłużył kontrakt z Aniołami, aż do roku 2027, co potwierdziło, że
stał się jednym z filarów drużyny u boku Sajfutdinowa, Lamberta i Dudka. A tak
sam zainteresowany podsumował ligowy sezon w Apatorze:
"Niektórzy
uważają mnie za starego, inni za młodego, mam 31 lat i jeżdżę już wiele lat, ale
to wciąż moja pasja. To kocham robić. W tym roku, mimo różnych trudności, na
nowo poczułem tę pasję, której brakowało mi w ostatnich latach. Myślę, że duży
wpływ miało przejście do Torunia, ale oczywiście ogromne znaczenie ma też
otoczenie, ludzie wokół mnie. Moja ekipa, mechanicy, menedżer, tuner Ashley
Holloway - w tym roku wiele rzeczy idealnie zagrało. Wiem, że mogę jeszcze
lepiej, zarówno jako zawodnik, jak i człowiek. Większość z nas dorastała, marząc
o podium w Grand Prix i mistrzostwie świata. To wciąż pozostaje moją główną
motywacją. Kontrakt z Toruniem i wszystko, co go otaczało, dały mi ogromne
poczucie pewności i komfortu. Ilość wsparcia, jakie otrzymywałem od klubu. ich
gotowość, by pomóc mi we wszystkim, żebym był jak najlepiej przygotowany była
naprawdę imponująca. Czułem, że mi ufają i że zależy im, abym wrócił do poziomu,
który prezentowałem wcześniej. Nie skupiam się już tak bardzo na sezonach
2023-2024, bardziej patrzę wstecz na 2022. W Toruniu od początku wszystko
wyglądało świetnie. Mieliśmy znakomity obóz, świetny klimat w drużynie,
fantastyczną atmosferę. Ludzie, koledzy z zespołu, Piotr Baron każdy wykonywał
swoją robotę na najwyższym poziomie. Wiedzieliśmy, że na papierze mamy ogromny
potencjał, ale wiadomo najpierw trzeba przejechać cały sezon, a play-offy często
bywają loterią. Piotr jednak poskładał to wszystko tak jak trzeba. Jest to
człowiek mało mówiący, mówi wtedy, kiedy trzeba, a 90 procent czasu to żarty,
które trzymają luźną atmosferę w drużynie. Dodaje bardzo ważny element do
zespołu: nie dokłada presji na zawodników, ale jasno określa zadania. Jego
współpraca z torem i ekipą torową w Toruniu jest na zupełnie innym poziomie.
Mieć własny tor i praktycznie ten sam tor na każdym meczu wymaga ogromnej pracy,
praktyki i umiejętności. W moim pierwszym sezonie nie zadawałem wielu pytań,
przyszedłem pokornie, gotowy do pracy. Baron zapytał mnie: "Jakie chcesz mieć
numery" - Odpowiedziałem: "Jakie mi dasz, trenerze. Ja jestem od roboty na
torze". Jego ogromne doświadczenie, zarówno jako zawodnika, jak i menedżera,
sprawia, że uważam go za najlepszego trenera, z jakim pracowałem. To świetna
współpraca, dla mnie i dla niego, która naprawdę przekłada się na wyniki
drużyny. To co wydarzyło się w Toruniu przełożyło się również na ligę duńską.
Już wcześniej zdobywałem złoto ze Slangerup - w latach 2010-2011 więc to nie był
mój pierwszy tytuł z tym klubem, choć ostatnie lata były dla nich trudne, bo
przechodzili odbudowę, zmieniali struktury, pojawiło się wiele nowych osób.
Zrobili ogromny krok naprzód i mocno inspirują się tym, jak wygląda polska
Ekstraliga. Oczywiście liga duńska i polska to dwa zupełnie różne światy, inny
poziom profesjonalizmu, zainteresowania kibiców, całego otoczenia. Ale Slangerup
wykonało fantastyczną pracę przez ostatnie lata i to złoto jest efektem dużego
wysiłku całego klubu i zawodników. To nie jest to samo uczucie, co mistrzostwo w
Polsce, ale mimo to jest to dla mnie coś wyjątkowego, w końcu właśnie tam
zaczynałem karierę w 1999 roku. Ten tytuł ma dla mnie ogromną wartość
sentymentalną, a tytuł z Toruniem jest zwieńczeniem całego wysiłku jaki włożyłem
w ten sezon".
Choć liga była dla Mikkela pasmem sukcesów, sezon międzynarodowy okazał się znacznie bardziej wymagający. Michelsen zajął 9 miejsce w cyklu Grand Prix, nie dostał się do czołowej ósemki i ostatecznie nie otrzymał dzikiej karty na kolejny rok, co przyjął z rozczarowaniem. Sytuacja ta nadała całemu sezonowi słodko-gorzki charakter - o ile w Ekstralidze błyszczał, o tyle w światowej rywalizacji brakowało stabilności. Dodatkowym ciosem był dla niego turniej Speedway of Nations rozgrywany w Toruniu, w którym - mimo obecności w programie - ostatecznie nie wystąpi w żadnym biegu, choć przez cały czas był w gotowości startowej, by pojawić się pod taśmą. Międzynarodowe rozczarowania, nie zniechęciły go jednak do dalszej pracy, a wręcz przeciwnie na nowo rozpaliły w nim pasję do żużla, której brakował w poprzednich latach.
Po sezonie dla klubowych mediów w programie "Poznaj Anioła", ulubieniec fanów z Grodu Kopernika uchylił rąbka swojej prywatności. Potwierdził wówczas, że od wielu lat na co dzień stacjonuje w Rybniku, gdzie ma nie tylko swój azyl, ale i również członkowie jego teamu pochodzą z Górnego Śląska. "Jedna z moich pierwszych wizyt w Polsce była właśnie tutaj, w 2007 roku, kiedy startowałem w moich pierwszych mistrzostwach Europy na mini torze. Dwa lata później - w 2009 roku wygrałem też moje ostatnie mistrzostwa świata - w Rybniku. Polska ma wiele pięknych miast i pewnie sporo ciekawszych od Rybnika, ale ja nie jestem typem człowieka od dużego miasta. Mówiąc szczerze, Rybnik jest dość spokojny, niewiele się dzieje, ale mam tu swoją bazę: dom, warsztat, biura, wszystko, czego potrzebuję. Logistycznie jest w porządku - jazdy do Gdańska czy Lublina są długie, ale w razie potrzeby Katowice są 30 minut stąd, Kraków godzinę drogi, a dwa lotniska w promieniu godziny, to naprawdę wygodne rozwiązanie. Rybnik traktuję jak swój dom, mam tu wielu znajomych i swoją część ludzi. Mieszkam blisko lasu, jest spokojnie, cicho, a prywatność jest dla mnie bardzo ważna. Dzięki temu mogę w pełni skupić się na żużlu i życiu prywatnym. Rybnik dał mi wszystko, czego potrzebuję i to czyni to miejsce naprawdę wyjątkowym dla mnie". I właśnie tu, jak w skarbcu, MM zgromadził wszystkie dowody swojej sportowej wielkości i wyjawił, że jego biuro kipi od pamiątek, ale gdy przekracza próg własnego mieszkania, wchodzi w inny świat. Dla Michelsena dom ma być twierdzą, do której hałas silników i presja wyniku nie mają wstępu. Decyzja o "oczyszczeniu" przestrzeni życiowej była świadoma i bezkompromisowa: "Nie mam żużla, jeżeli chodzi o pamiątki lub rzeczy żużlowe w domu. Lubię trzymać te rzeczy oddzielnie i to zawsze był cel, kiedy wprowadziłem się do mojego własnego mieszkania. Chciałem wyrzucić wszystkie moje żużlowe rzeczy, żebym mógł zmienić swój dom w dom, a potem przenieść wszystkie żużlowe rzeczy do tego biura. Kiedy wracam do domu, jestem inną osobą i chcę po prostu być z dala od żużla. Inni zawodnicy mają inny tryb. Muszą zjeść żużel na śniadanie, obiad i kolację. Ja lubię pojawić się na zawodach, wykonać dobrze swoją pracę, a potem oczyścić głowę".
W roku 2026 Mikkel musiał zdecydować w jakich dwóch ligach poza Duńską będzie startował. Chcąc utrzymać rytm startowy, po tym jak odpadło mu ściganie w Grand Prix, zdecydował się wrócić do szwedzkich rozgrywek i parafował roczny kontrakt w Bauhaus-Ligan, gdzie związał się z Rospiggarną Hallstavik "Bardzo się cieszę z powrotu do Szwecji. Minęło kilka sezonów od mojego ostatniego startu w tej lidze i w ostatnim czasie brakowało mi większej liczby startów w rywalizacji ligowej. Dlatego jestem naprawdę szczęśliwy i pełen oczekiwań, że klub i ja doszliśmy do porozumienia w sprawie kontraktu, który odpowiada obu stronom. Z niecierpliwością czekam na powrót do Szwecji i na to, by w sezonie 2026 być częścią Rospiggarny".
Czy to
początek drogi na żużlowy szczyt?
Odpowiedź na to pytanie dadzą dwa najbliższe sezony w barwach Aniołów?
Poza ligą polską zawodnik startował w drużynach:
Slangerup Speedway Klub; MSM Glumso
Eastbourne
Eagles; Leicester Lions
Griparna
Nyköping; Dackarna Målilla; Eskilstuna Smederna; Piraterna Motala;
Rospiggarna Hallstavik
AC
Landshut
Osiągnięcia
|
Kluby w lidze polskiej
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
2013- -2014 |
2015 |
2016- -2017 |
2018 |
2019- -2022 |
2023- -2024 |
2025- -aktualnie |
Wyniki ligowe zawodnika w barwach toruńskich
| Sezon | mecze | biegi | punkty | bonusy |
Średnia biegowa |
Miejsce w ligowym rankingu |
| 2025 | 18 | 87 | 178 | 9 | 2,194 | 8 |