
KVĔCH
Jan
Czechy
Urodzony
18 października 2001 roku w Strakonicach - Czechy.
Czech swoje pierwsze kroki w polskiej lidze postawił w 2020 roku, podpisując kontrakt z Falubazem Zielona Góra i choć w dwóch meczach nie zdobył żadnego punktu, szybko zdobył sympatię kibiców, stając się jednym z ciekawszych i obiecujących zawodników młodego pokolenia w zielonogórskiej drużynie. W tym samym roku zadebiutował w roli rezerwowego w cyku Grand Prix.
Na żużlowych torach Janek pojawił się jedna znacznie wcześniej, bo podpatrywał swojego starszego brata Vaclava, który w 2014 roku po bardzo długich staraniach rozpoczął swoją przygodę z czarnym sportem. Kilka lat później dołączył do niego młodszy Janek, wykazujący znacznie większą smykałkę do speedwaya i szybko wyprzedził starszego brata, który po przejściu do grona seniorów zdecydował się powiedzieć "pas". Na torze w roku 2024 pojawił się również najmłodszy z rodziny Kvechów - Petr, co skomentował Janek: "Jesteśmy bardzo motoryzacyjną rodziną, bo co niedzielę jeździliśmy na wyścigi drogowe, enduro, motocross. Wujek i ojciec jeździli enduro, więc od małego towarzyszą nam motocykle. Petr zakochał się w żużlu, próbuje i zobaczymy, czy mu się uda. Trzymam za niego kciuki i pomagam mu na tyle, na ile mogę".
Skupiając jednak uwagę na Janku, zanim
zawitał do Grodu Bachusa, w roku 2019 wygrał Indywidualny Puchar Europy U-19 i
wynik ten powtórzył rok później. Z dobrej strony pokazał się tez w wielu
turniejach młodzieżowych, co otworzyło mu drzwi do startów nad Wisłą, ale
zbudowały też ogromne oczekiwania, którym zawodnik nie zawsze był w stanie
sprostać. W roku 2021 jednak nie zmienia barw i nadal startuje z MotoMyszą na
plastronie, ale w trakcie sezonu, w ramach wypożyczenia trafia do
Wilków Krosno,
które występowały na ekstraligowym zapleczu. W barwach tego klubu zaliczył kilka
znakomitych występów, które na koniec sezonu pozwoliły mu legitymować się
średnią 1,818 pkt/bieg. Po sezonie wraca na "pełen etat" do Falubazu,
który spadł z ekstraligi i szukał solidnych zawodników by szybko powrócić w
szeregi najlepszych zespołów w Polsce. Wystąpił z "Myszą" na piersi w osiemnastu
meczach, ale jego występy nie były tak udane jak przed rokiem. Nieco słabsze
występy w Polsce zrekompensował sobie srebrnym medalem w
Indywidualnych
Mistrzostwach Czech, a także licznymi startami na arenie międzynarodowej,
gdzie w medalowych zdobyczach był bardzo konsekwentny, bo w IMŚJ, DMŚJ, MEP i
DMEJ zawsze stawał na drugim stopniu podium i wręczano mu srebrne krążki.
Zielonogórscy działacze w zaistniałej sytuacji uznali, że zawodnikowi potrzebna jest zmiana otoczenia i Janek decyduje się na wypożyczenie do ROW-u Rybnik. W barwach nowej drużyny poprawił swoją średnią (1,821 pkt/bieg), ale niestety skończył wiek juniora i jego sportowa wartość znacząco spadła. Na koniec sezonu osiągnął życiowy sukces, a w zasadzie sukces ten zaskoczył go, bo stał się pełnoprawnym uczestnikiem Grand Prix. Co prawda nie awansował bezpośrednio do cyklu, bo w sierpniowym GP chalange skąd awansowało trzech najlepszych jeźdźców, zajął dopiero piąte miejsce za Jasonem Doylem, Martinem Vaculikiem, Szymonem Woźniakiem i Robertem Lambertem. Jednak trzy dni po zakończeniu Grand Prix AD 2023, poinformowano o pięciu stałych "dzikich kartach" na rok 2024, a ponieważ Vaculik i Lambert zdołali utrzymać miejsce w cyklu, nie byli brani pod uwagę przy uzupełnianiu miejsc z GP Chalange i wśród nominowanych znalazło się miejsce właśnie dla Jana Kvecha. Janek nie krył zadowolenia, z takiego obrotu sprawy, ale to stawiało przed nim nowe wyzwania nie tylko sportowe, ale też finansowe i logistyczne.
Aby zbytnio nie zmieniać swojego sportowego
życia pozostaje w Zielonej Górze, która odzyskała miano ekstraligowca i
poszukiwała zawodnika na pozycję U24. Czech wydawał się naturalnym wyborem,
dlatego w Janek ponownie punktuje dla żółtozielonej Myszki Mickey. Był to jednak
bardzo trudny okres w karierze zawodnika. Pomimo wcześniejszych nadziei, nie
udało się mu ustabilizować formy zarówno w GP jak i w lidze. W barwach Falubazu
wystartował w 50 wyścigach, w których wywalczył 55 punktów i 6 bonusów. Takie
liczby dały mu dopiero 44 miejsce w statystykach najlepszej ligi świata ze
średnią 1,220. Wszyscy widzieli, że potencjał Czecha jest nieco większy i stać
go na lepsze rezultaty, dlatego nie było zachwytu nad jego sportową dyspozycją.
Do tego doszły nieporozumienia z trenerem
Piotrem Protasiewiczem.
Trener i zawodnik nie zgadzali się co do ustawień sprzętu, co prowadziło do
napiętej atmosfery. Protasiewicz, doświadczony żużlowiec i trener, uznał, że
Czech nie spełnia oczekiwań, a brak stabilności w wynikach Kvěcha stał się
powodem napięć w drużynie. Z meczu na mecz atmosfera stawała się coraz bardziej
gęsta, a prawdziwy upust emocji miał miejsce w trakcie pierwszego
ćwierćfinałowego spotkania z Motorem Lublin.
W drugiej fazie zawodów Protasiewicz podszedł do Kvecha, co uchwyciły kamery
Canal+, z pytaniem czy chciałby wystartować w wyścigu. Odpowiedź była
zaskakująca.
- Jedziesz, czy nie jedziesz? - pytał Protasiewicz Kvecha.
- Nie wiem, czy to jest dobra decyzja dla teamu - odparł zawodnik.
- Jak nie chcesz, to nie - skwitował zdenerwowany Protasiewicz.
Czech tłumaczył się potem nieporozumieniem językowym, ale niesmak pozostał i na
rewanż w Lublinie w składzie Falubazu Kvech już się nie pojawił. Rozmowa ta była kroplą, która przepełniła kielich, bo już wcześniej w Zielonej
Górze mieli pretensje do Kvecha i jego teamu o brak profesjonalizmu. Po tych
kontrowersjach było pewne, że jego dni w zielonogórskim klubie są policzone.
Choć ostatecznie uczestnik cyklu Grand Prix sezon zakończył z 44 średnią w
Ekstralidze, z racji wieku nie miał problemów ze
znalezieniem nowego pracodawcy w elicie. Ogromny potencjał w 23-latku widział
nie tylko KS Apator Toruń, ale i beniaminek Ekstraligi, ROW Rybnik,
gdzie jak wspomniano startował w 2023 r. i odjechał świetny
sezon. Bardziej przekonywujący
okazał się ten drugi, który wspólnie z właścicielem klubu uznał, że warto
skorzystać z okazji i nawet jeśli będzie wiązało się to ze sporymi wydatkami, to
opłaca się zaryzykować i spróbować odbudować Czecha w Apatorze, bowiem miał
zastąpić na pozycji U24 Wiktora
Lamparta.
Kvech pod względem statystycznym nie był znacznie lepszym zawodnikiem
od Polaka, bo w sezonie 2024 wykręcił dla Falubazu średnią
1,22 pkt/bieg, podczas gdy Lampart dla Apatora 1,1, ale był znacznie bardziej
poukładany sportowo i bardziej waleczny od swojego
rówieśnika. Doskonale czuł się też na toruńskiej MotoArenie, co udowodnił
świetnymi występami, zarówno w lidze (7 pkt w czterech biegach), jak i w Grand
Prix (6 miejsce).
Torunianie nie zamierzali jednak zapominać o zielonogórskim incydencie i zabezpieczyli się na ewentualną niesubordynację Janka, bowiem musiał on rywalizować o miejsce w składzie z Andersem Rowe. Rywalizacja ta miała też zmotywować Czecha, do tego by wykonał kolejny krok do przodu w swojej karierze, bowiem podpatrując doświadczonych zawodników takich jak Emil Sajfutdinow czy Patryk Dudek, mógł tylko rozwinąć skrzydła, ale musiał zmienić swoje nieco nonszalanckie podejście do uprawianej dyscypliny, bo po skończeniu 24 lat, groził mu rozbrat z polską ligą. Kvech wiedział, że szansa jaką otrzymał przed sezonem 2025 może się nie powtórzyć i aby uniknąć błędów z poprzednich lat, udał się do słonecznej Kalifornii, gdzie pod okiem Grega Hancocka przygotowywał się do rywalizacji na najwyższym poziomie, a po powrocie tak komentował ten czas: "Dziękuję za możliwość treningu w słonecznej Kalifornii. To był niesamowity czas, pełen wyzwań, nowych doświadczeń i inspirujących ludzi. Jestem wdzięczny, że mogłem być częścią tego wyjątkowego miejsca i uczyć się od najlepszych. To przeżycie na zawsze pozostanie ze mną i z pewnością wpłynie na mój dalszy rozwój. Ten wyjazd pozwolił mi skupić się na doskonaleniu swoich umiejętności i wyniesieniu mojej kariery żużlowej na wyższy poziom. Każdy trening i każde nowe doświadczenie przybliża mnie do realizacji moich sportowych celów. Jestem naprawdę wdzięczny za szansę pracy w tak doskonałych warunkach oraz za wszystkich, którzy wspierają mnie w tej drodze".
Sezon 2025 z Aniołem na plastronie, okazał
się dla Jana Kvecha najlepszym okresem w jego dotychczasowej karierze i
zarazem jednym z najciekawszych etapów w sportowym rozwoju młodego Czecha. W
barwach PRES Toruń pełnił po raz ostatni rolę zawodnika do lat dwudziestu
czterech i znakomicie wykorzystał status U-24, znacząco podnosząc swoją wartość
sportową i wiele wnosząc do drużyny. Poprawił średnią biegową z 1,220 pkt/bieg
do 1,451, a na torze MotoAreny potrafił osiągać nawet imponujący wynik na
poziomie 1,74. W kilku spotkaniach Ekstraligi odegrał ważną rolę, zwłaszcza w
meczach z Gorzowem w 2 kolejce oraz z Częstochową w 4 kolejce, gdzie jego
zdobycze punktowe miały realny wpływ na rezultat rywalizacji. Te występy
potwierdziły, że Kvech coraz pewniej odnajdywał się w elicie, a toruńscy kibice
doceniali jego pracowitość i przewidywalną skuteczność.
Mimo udanego sezonu, wraz z końcem rozgrywek nie doszło do przedłużenia
współpracy z Aniołami. Powodem była utrata statusu U-24, który wcześniej dawał
mu niemal pewne miejsce w składzie. Sam zawodnik przyznawał, że z żalem rozstaje
się z Toruniem, gdzie czuł się znakomicie i liczył na dłuższy pobyt. W rozmowach
udzielanych mediom podkreślał, że rozstanie z Toruniem było dla niego trudnym
doświadczeniem, ale zmiana barw miała otworzyć nowy etap kariery. Kvech
akcentował, że kończąc wiek U-24 stracił atut regulaminowy, który wcześniej
pomagał mu utrzymać się w Ekstralidze. Zwracał uwagę, iż w innym przypadku być
może nadal jeździłby w najwyższej klasie rozgrywkowej, jednak przepisy postawiły
go w innej sytuacji i do rozstania musiało dojść. ZAwodnik na brak ofert jednak
nie narzekał i rozważał propozycje z Poznania, Rzeszowa oraz Łodzi. Przez pewien
czas zbliżał się nawet do podpisania umowy z H. Skrzydlewska Orłem Łódź, jednak
po zmianie warunków ze strony łódzkiego klubu zdecydował się ostatecznie wycofać
z rozmów. Wybór padł na doskonale mu znany Rybnik, gdzie mógł liczyć na
dalszy rozwój i możliwość wejścia w rolę lidera zespołu. Powrót w szeregi
ROWu został przyjęty przez kibiców niezwykle ciepło, a klub wiązał z nim duże
nadzieje. Sam zawodnik również nie krył ambicji - deklarował, że chce stać się
numerem jeden w zespole, mocno pracować, rozwijać się i zrobić wszystko, by jak
najszybciej wrócić do Ekstraligi. Wiedział też, że w Rybniku presja na wynik po
spadku z Ekstraligi będzie wysoka, bo rybniczanie zamierzali szybko powrócić do
elity, ale z drugiej strony to było szansą na szybki powrót do ścigania z
najlepszymi, a pomóc w tym miały wysokie zdobycze punktowe w Metalkas 2
Ekstralidze i stabilna formy.
Rok 2025 przyniósł także kolejne doświadczenia na arenie międzynarodowej. Kvech,
jako jeden z reprezentantów Czech, otrzymał zaproszenie do startu w cyklu
Grand Prix. Choć nie przebił się do ścisłej czołówki światowej, potrafił
pokonać w klasyfikacji generalnej m.in. bardziej doświadczonego Martina Vaculíka,
co zostało dobrze przyjęte w czeskich mediach. W rywalizacji o najwyższe cele
zabrakło mu jednak regularności. Wystąpił także w Speedway of Nations, gdzie
zdobył 12 z 14 punktów dla reprezentacji Czech, prezentując się
indywidualnie z dobrej strony, lecz jego drużyna zakończyła turniej na ostatnim
miejscu.
Czy zmiana otoczenia wpłynie pozytywnie na sportową wartość zawodnika? Czas pokaże.
Poza ligą polską zawodnik startował w drużynach:
Marketa Praga
Osiągnięcia
|
Kluby w lidze polskiej
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
| 2020 |
2021 wypożycz |
2022 | 2023 | 2024 | 2025 | 2026 |
Wyniki ligowe zawodnika w barwach toruńskich
| Sezon | mecze | biegi | punkty | bonusy |
Średnia biegowa |
Miejsce w ligowym rankingu |
| 2025 | 18 | 71 | 85 | 18 | 1,451 | 37 |