TERMIŃSKI Przemysław Kazimierz
właściciel sportowej spółki akcyjnej KS Unibax Toruń SA

Urodzony w 1971 roku.

Absolwent Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu oraz Podyplomowego Studium Ubezpieczeń Gospodarczych Wyższej Szkoły Ubezpieczeń i Bankowości w Poznaniu. Uzyskał również tytuł Executive Master of Business Administration (MBA) – wspólnego programu Wydziału Nauk Ekonomicznych i Zarządzania UMK w Toruniu oraz School of Business Dominikan University w Chicago. Od początku pracy zawodowej związany z przygotowywaniem i wdrażaniem koncepcji zabezpieczenia interesów Klientów w zakresie ryzyk pojawiających się w ich działalności.

Zawodowo związany "od zawsze" z ubezpieczeniami
1994 - 1996 oraz 1999 - 2000 - Wiceprezes Zarządu Energo-Inwest-Broker S.A. z siedzibą w Toruniu;
1997 - 1999 - Prezes Zarządu Team Service Sp. z o.o. z siedzibą w Toruniu;
2001 - 2002 - Wiceprezes Zarządu Mentor S.A. z siedzibą w Toruniu;
od 17 czerwca 2000 r. - Prezes Zarządu FST-Management Sp. z o.o. z siedzibą w Toruniu.

Podczas ostatniej rundy DMP w sezonie 2014 Prezydent Michał Zalewski pożegnał Romana Karkosika właściciela żużlowej spółki KST Unibax Toruń S.A. i ogłosił, że nowym mecenasem toruńskich Aniołów będzie właśnie Przmysław Termiński: Toruńskim żużlowcom, kierownikom, trenerom i działaczom klubu dziękujemy za dostarczane sportowe wrażenia i podtrzymanie w Toruniu niegasnącej sympatii dla żużla. Jednocześnie zamyka się ośmioletni okres prowadzenia toruńskich aniołów przez spółkę Unibax, działającą w imieniu Romana Karkosika. Był to czas wielkich sukcesów - sięgnięcia przez toruńskich zawodników w Drużynowych Mistrzostwach Polski: raz po złoto, trzykrotnie po srebro i dwukrotnie po brąz. Bardzo za te efektywne osiem lat dziękujemy! Potwierdzam, że żużel w Toruniu nadal będzie ważną dyscypliną sportową. Rolę lidera i osoby odpowiedzialnej za klub od 1 listopada br. przejmuje toruński przedsiębiorca, Przemysław Termiński. Do tego czasu zostaną wypracowane ustalenia organizacyjne, a następnie nowy właściciel toruńskiego klubu ogłosi skład i nazwę drużyny. Jedno się nie zmienia: żużel wciąż będzie naszą pasją i jedną z najpiękniejszych wizytówek Torunia!

Oficjalne przekazanie spółki odbyło się 8 września 2014 roku po godz. 16.00, kiedy to Przemysław Termiński kupił 100 procent akcji klubu od Romana Karkosika. Umowa ma charakter warunkowy, formalnie nowy właściciel przejmie klub na koniec października. Termiński kupił żużlową spółkę jako osoba prywatna. Stanie na czele jej zarządu, a wiceprezesem i menedżerem zespołu zostanie Jacek Gajewski. Radzie nadzorczej szefować będzie zaś najprawdopodobniej Bartosz Bartczak. Po dokonanej transakcji nowy właściciel wydał stosowne oświadczenie.

Szanowni Państwo,

W związku z przejęciem przeze mnie udziałów KS Toruń Unibax S.A. chciałbym Państwu przedstawić aktualną sytuację oraz rozwiać wszelkie wątpliwości, które towarzyszą tak istotnej dla Torunia sprawie.
Żużel jest w moim życiu od dawna. Zmienia się tylko perspektywa, z której go obserwuję oraz stopień zaangażowania w ten wyjątkowy dla mnie sport. Przeszedłem bowiem drogę od kibica, poprzez wieloletniego sponsora zespołu, aż po właściciela drużyny.
Świadomie podejmuję się teraz budowy zespołu oraz klubowej struktury ponieważ wierzę, iż można stworzyć nową żużlową jakość. Chcę zbudować Klub, który tak jak w przeszłości będzie konsolidował Toruń, jednocześnie świetnie odnajdując się w dzisiejszych realiach. Jest to dla mnie duże wyzwanie. Mam świadomość ciążącej na mnie ogromnej odpowiedzialności. Wiem bowiem, że Klub żużlowy ma wielkie znaczenie dla tysięcy mieszkańców naszego miasta oraz jego okolic.
Chciałbym żeby KS Toruń S.A. był platformą, łączącą przedstawicieli wielu środowisk. W mojej wizji, ma być dobrem Torunia i efektem współpracy wielu podmiotów - Władz miasta, Kibiców oraz środowiska biznesowego. Wiem, że nam wszystkim zależy na przyszłości toruńskiego żużla.
Klub żużlowy, wbrew pojawiającym się spekulacjom, nie będzie związany tytularnie z firmą Unibax sp. z o.o. Istotne jest natomiast to, żeby podkreślić, że to właśnie ta firma, angażując się przed laty w toruński żużel, uratowała go przed bankructwem. Działalność Pana Romana Karkosika jako sponsora zespołu musi pozostać doceniona i mam nadzieję, że będzie kontynuowana.
Jednocześnie chciałbym zapewnić, że Klub będzie stabilny finansowo dzięki zaangażowaniu Prezydenta Torunia Michała Zaleskiego oraz solidarności lokalnego środowiska biznesowego. Spółka ma gwarancje finansowe umożliwiające stworzenie drużyny na miarę aspiracji Torunia.
Od jesieni 2014 roku Klub znajdzie się w nowych realiach i czekają go nowe wyzwania. Chcąc im sprostać, postawiłem na ludzi doświadczonych, a przede wszystkim już sprawdzonych. Jednym z nich jest Jacek Gajewski, który łączyć będzie stanowisko wiceprezesa Klubu oraz menedżera drużyny.
Na przedstawienie nazwisk innych osób, które łączone będą z Klubem, dzisiaj jest jeszcze za wcześnie. Trwają negocjacje z tymi, którzy mają reprezentować KS Toruń S.A., jednak ze względu na zobowiązania kontraktowe Zawodników, Spółka nie będzie ujawniała szczegółów. Dotyczy to również kwestii podnoszonej już przez media - nazwy drużyny. W tej sprawie trwają rozmowy z potencjalnymi sponsorami tytularnymi.
Priorytetem tego Klubu są sukcesy sportowe, ale będzie miał on również inne cele. Chcę wzmocnić jego powiązanie z miastem, angażując ludzi, którzy zdają sobie sprawę z wagi żużla dla lokalnej społeczności. Przyszłością tego projektu są torunianie na trybunach Motoareny oglądający torunian walczących na torze. Do tego potrzebna jest jednak konsekwentna praca z młodzieżą, która w Klubie poczuje oparcie i stabilizację.
W tym celu Spółka zapewni młodym talentom sprzęt i system stypendialny, umożliwiający najlepszym skoncentrowanie się w pełni na żużlu. Przykład Pawła Przedpełskiego pokazuje, że w oparciu o młodych, lokalnych zawodników można zbudować ten Klub.
Mam nadzieję, że stojąc na czele Klubu, poprowadzę go w 2015 roku do miejsca na podium, na jakie zasługuje i jakiego wszyscy oczekujemy.
Wierzę, że taka wizja Klubu łączy nas wszystkich.

Z poważaniem
Przemysław Termiński

W roku 2015 przekazał jednak "prezesowanie" w toruńskim klubie swojej żonie Ilonie, a sam został większościowym właścicielem żużlowej spółki. Za czasów prezesury Termińskiego toruński klub uchodził, za jeden z bardziej wyrazistych ośrodków, a zarazem plasował się wśród najlepszych płatników. Sam właściciel uchodził za osobę która zawsze "waliła prostu z mostu" to co było na myśli, a to niestety dla wielu było "pigułką" nie do przełknięcia. Największego "focha" po wypowiedzi Termińskiego strzelił Martin Vaculik, który po sezonie 2016 zmienił klub. Jednak na postawie medialnych wypowiedzi nie należało wyciągać wniosków na temat osobowości toruńskiego darczyńcy, bowiem pracownicy w klubie mieli bardzo dużą swobodę działania i o swoim szefie mówili jako o kimś kto na początku patrzy na ręce pracowników, ale jeśli ktoś rzetelnie pracuje, to po krótkim czasie dostaje już kredyt zaufania i wielką samodzielność. I trudno się dziwić takiemu podejściu, przecież każdy kto wydaje własne pieniądze chce wiedzieć jak one są wydawana i kto decyduje o ich wydawaniu.

Po roku 2019 Przemysław Termiński zapisał się w historii toruńskiego klubu, jako ten za którego kadencji drużyna zaznała pierwszej w historii klubu goryczy spadku do niższej ligi. Jednak to nie właściciel klubu jeździł na motocyklu, a zawodnicy którzy nie wykorzystali swojego potencjału i stworzonych im warunków i po czterdziestu czterech latach doprowadzili do upadku klub, który jako jedyny w Polsce po awansie nigdy nie opuścił szeregów najwyższej klasy rozgrywkowej. Niepowodzenie roku 2019 odcisnęło jednak swoje piętno również na właścicielu, który zniknął z mediów. Można było odnieść wrażenie, że degradacja mocno odcisnęła się na postawie Termińskiego, który naprawdę spokorniał względem sportu, a nie tylko mówił o pokorze. Choć we wcześniejszych wypowiedziach wiele mówił o pokorze, to jednak czasem mało eleganckimi wypowiedziami kąsał środowisko, zawodników, kibiców. W pierwszej lidze zszedł w cień żużlowych wydarzeń, a zaczął ostro działać, by odbudować należną toruńskiemu żużlowi pozycję. Ta postawa spowodowała, że nieco o nim zapomniano. Ale czy nie taki powinien być właściciel? Działający, a nie gadający?
Pan Przemek, gdy drużyna zaznała pierwszej w historii degradacji obiecał kibicom szybki powrót do elity i słowa dotrzymał. Zbudował skład, o którym w pierwszej lidze nikt nawet nie marzył. Drużyna zdominowała pierwszoligowe rozgrywki, a do dziesiątek kolejki spotkań wielu zastanawiało się czy Apator znajdzie pogromcę. Znalazł i to dwukrotnie, ale to nie umniejszało w żaden sposób sukcesowi jakim był awans.
Warto również podkreślić, że działania jakie podjął właściciel z zarządem nie były nakierowane tylko na awans, ale wybiegały w przyszłość. I tym sposobem już u progu sezonu 2020, Termiński miał zbudowany skład na sezon 2021, który wymagał tylko wzmocnień na pozycji juniorskiej. Niestety zmiany regulaminowe (wprowadzono do składu obowiązek posiadania zawodnika do lat 24) zmusiły toruńskich działaczy do budowania drużyny od nowa, a to wymagało trudnych decyzji, które podejmowane musiały być pod presją czasu, bo żużlowa konkurencja na rynku transferowym nie próżnowała. Szybko więc podjęto decyzję o zatrzymaniu braci Holderów wokół których miał być budowany pozostały trzon drużyny. Zatrzymano też Adriana Miedzińskiego i zmotywowano do powrotu Pawła Przedpełskiego. Pożegnano się natomiast z Jasonem Doylem, który po spadku nie rozwiązał kontraktu z toruńskim klubem, tylko został wypożyczony i  jego miejsce sprowadzono jednego z najskuteczniejszych zawodników do lat 24, a mianowicie Roberta Lamberta oraz obiecującego juniora Karola Żupińskiego. To pozwalało sądzić, że drużyna toruńska po awansie przy odrobinie szczęścia miała walczyć o coś więcej niż tylko odjechanie sezonu jako beniaminek

strona główna

toruńskie turnieje turnieje światowe turnieje krajowe
zawodnicy trenerzy mechanicy działacze
klub statystyki sprzęt