Ponad ćwierć wieku toruński żużel czekał na wielkie sukcesy, na mistrzowskie tytuły, które wciąż były albo nie osiągalne, albo w pechowy sposób odjeżdżały. Tymczasem teraz w krótkim czasie sukcesy posypały się niczym z rogu obfitości. W 1985 r. Toruń po raz pierwszy organizował rundę IMŚ, juniorzy Apatora sięgnęli po złoto w MDMP, a Żabiałowicz przywdział "Złoty kask".

A już w kolejnym sezonie (1986), w którym o tylu latach starań, zawiedzionych nadziei, niepotrzebnych i pechowych przegranych, karta całkowicie się odwróciła. Apator Toruń został mistrzem Polski, a na sukces ten zapracowało trzynastu zawodników choć czterech tylko symbolicznie. Z Grudziądza wrócił Kowalski, zadebiutował junior Pruss. Wielkim wydarzeniem był pożegnalny start jeżdżącego trenera Ząbika. Wspaniały sezon odjechał Wojciech Żabiałowicz, najlepszy jeździec ligi. “Eksplodowały” możliwości Stanisława Miedzińskiego i Grzegorza Śniegowskiego, pewnie spisywała się także “druga linia”, nawet młodzież zrobiła postępy.

Ale liga zaczęła się tradycyjnie pechowo. Oto w Rzeszowie w premierowej gonitwie rosnący na następcę Ząbika Wiśniewski upadł i złamał nogę. Mimo tego osłabienia torunianie z zapałem odrabiali straty i jakby dedykując swoją postawę nieobecnemu koledze, doprowadzili z wielkim trudem do remisu po 36. O wszystkim miał zdecydować ostatni start. Niestety, doszło w nim do kolizji Żabiałowicza z Surowcem. Lider torunian został wykluczony i nadzieje na wygraną odleciały. Stalowcy triumfowali 46:43.
Los oddał im to, co zabrał w meczu numer dwa - Wybrzeże trafiło w Toruniu na ciężki po opadach tor i obydwaj liderzy nadmorskiej ekipy - Plech i Dzikowski, jeżdżący z niezaleczonymi urazami, po pierwszym starcie odmówili dalszych występów! W tej sytuacji wygrana 58:32 okazała się fraszką. Zaraz potem Apator udał się do Gorzowa po kolejne lanie, jak tradycja nakazywała. Po raz kolejny tego dnia lało, mecz zaczął się z godzinnym opóźnieniem. Tym razem szok przeżyli kibice gorzowscy. Do ósmej gonitwy wszystko przebiegało zgodnie z planem, stalowcy prowadzili 27:21. Kiedy się "odsypało", okazało się, że lepiej dopasowani do takich warunków są goście. Radzili sobie teraz znakomicie, a celował w tym Śniegowski, który cztery biegi wygrał i raz dotarł do mety za Żabiałowiczem (12 pkt., podobnie jak Miedziński) 50:40 dla Apatora.
Trudno się dziwić, że 1 maja, na derby Pomorza już godzinę przed zawodami nie było możliwości, by znaleźć miejsce na koronie stadionu. W ten piękny, ciepły i świąteczny dzień fanów z Torunia czekał zimny prysznic. Nigdy jeszcze w historii derby Apator nie przegrał u siebie. Dwa zwycięstwa w barażach i dziesięć kolejnych rok po roku w lidze. Ale zawsze przychodzi kiedyś "ten pierwszy raz". I taki się zdarzył właśnie teraz.
Zaczęło się planowo 3:3, 3:3 i 4:2 dla Apatora. Gdy żużlowcy z miasta Kopernika wygrali VIII wyścigu, powiększając przewagę do 28:20, powszechnie ~no, że losy meczu są już rozstrzygnięte. To jednak, co wydarzyło się w kolejnych gonitwach, stanowiło prawdziwy szok dla torunian. Najpierw Dołomisiewicz i Bukiej wygrali podwójnie ze Śniegowskim i Kowalskim. W następnym, dziesiątym wyścigu, tej samej sztuki dokonali Proch i Buśkiewicz nad Miastkowskim i Kuczwalskim. Jest już remis, ale poloniści wcale nie mają zamiaru spasować. Jedenastą odsłonę spektaklu wygrywa Ziarnik przed Żabiałowiczem i Dołomisiewiczem. W kolejnych dwóch wyścigach także zwyciężają bydgoszczanie i na dwa biegi przed końcem prowadzą 42:36.
Gospodarzy uratować może jedynie cud, chociaż w derby nieraz się udawało torunianom wydostać na własnym torze z największej opresji. O wszystkim miał przesądzić przedostatni wyścig. Tylko dublet dla miejscowych stwarzał im szanse na dwa meczowe punkty. Do Kowalskiego dołączył w rezerwie taktycznej Żabiałowicz. Lider torunian uciekł spod taśmy rywalom, ale jego partner w ferworze walki podciął Bukieja. Bieg przerwany, Kowalski wykluczony. Już przed powtórką wiadomo było, że tego dnia poloniści odczarowali wreszcie toruński tor. 3:3 i 5: 1 dla Apatora dały w sumie 46:44 dla Polonii.
Tę wpadkę torunianie zrekompensowali sobie triumfując w Rybniku 46:44 i gromiąc UnięLeszno 56:34 (komplet Żabiałowicza). Po siedmiu kolejkach współiderowali tabeli razem z Polonią, ale w perspektywie pierwszej rundy mieli jeszcze dwa mecze wyjazdowe. I znowu zadziwili wszystkich, gdyż obydwa wygrali! W Tarnowie 47:43 (14 pkt. Żabiałowicza, 11 Miedzińskiego, 8 Śniegowskiego) a w Opolu 45:44. Do połowy zawodów Kolejarz prowadził 8 punktami. Gdy jednak juniorzy "odjechali" już swoje i mógł ich zastępowaćWoźnicki, role odwróciły się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. W czternastej gonitwie Żabiałowicz i Miedziński wprawili w osłupienie miejscowych kibiców, przywożąc na 5:1 Rabę i wywożąc Apator na prowadzenie 42:41. Ostatni, remisowy bieg niczego już nie zmienił.
Co bardziej nerwowi kibice mogli dostać zawału w potyczce z Falubazem w Toruniu, ale skończyło się szczęśliwie 45:44. Z dwunastoma punktami torunianie zostali samodzielnym liderem na półmetku rozgrywek.
Po XI kolejce i minimalnej przegranej w Gdańsku (42:48) torunian dogonili w tabeli bydgoscy poloniści. Dwie serie później doszło do bezpośredniej konfrontacji obu zespołów w Bydgoszczy. Derby liderów, derby o ligową koronę. Ileż już na Pomorzu było spotkań o wszystko. Czy można się dziwić, że stadion Polonii w dniu zawodów pękał w przysłowiowych szwach?
Żużlowcy kibicom zawodu nie sprawili, uraczyli ich godnym widowiskiem. Po trzech remisach na przywitanie, w czwartym biegu Miedziński z Miastkowskim mieli łatwo wygrać z Ziarnikiem i Buśkiewiczem, tymczasem dali się zrobić na starcie i to Polonia objęła czteropunktowe prowadzenie. Apator straty odrobił, ale na fliszu był już bezsilny mimo 15-punktowej zdobyczy Żabiałowicza i 13 "oczek" Śniegowskiego. Zabrakło punktów Miastkowskiego, który po pierwszej dwójce nie zdobył potem ani jednego "oczka". Bydgoszczanie wygrali 48:42 i to oni teraz stali się głównymi kandydatami do złota. W meczu tym po raz ostatni w ligowej karierze, trwającej niemal dokładnie 20 lat, wyjechał na tor Ząbik.
Po szesnastej kolejce i przegranej polonistów w Gdańsku sytuacja była następująca: Apator miał 22 punkty i 178 małych. Polonia 22 i 97. Torunian czekał mecz z Kolejarzem u siebie i trudny wyjazd do Zielonej Góry. Bydgoszczanie mieli zadanie łatwiejsze: Gorzów u siebie i eskapadę do opuszczającego ligę Opola. Tytuł mistrzowski wydawał się wisieć na włosku.
25 września Polonia jeździła ze Stalą Gorzów, mającą słabszy sezon. Goście nieoczekiwanie podjęli walkę, trafiając na słabszą niż zwykle dyspozycję faworyta. Przez wiele biegów prowadzili. Wreszcie Polonia odrobiła straty, objęła jednopunktowe prowadzenie. Jeszcze tylko ostatni bieg. Pojadą Proch i Buśkiewicz. Niemożliwe, żeby przegrali. I niemożliwe znów staje się możliwe. Stalowcy uciekają ze startu, wygrywają podwójnie bieg i jednym "oczkiem" mecz, pomagając Apatorowi, którego nieliczni kibice, obecni tego dnia na stadionie, mogli już szaleć z radości.
Trzy dni później po rozgromieniu Kolejarza 64:26 w Toruniu otwarto szampany. Tytuł mistrzowski stał się faktem. Na zorganizowanym niebawem turnieju o "Srebrną ostrogę" odbyła się parada zwycięzców, której nie zepsuło nawet zwycięstwo Huszczy, na motocykle wsiedli też po latach byli zawodnicy Apatora. Wszyscy oni przecież wnieśli swój wkład w ten tytuł, będący ukoronowaniem jakże długiej i ciernistej drogi.

Pierwszy w historii klubu Drużynowy Mistrz Polski, to nie jedyny sukces Aniołów w sezonie 1986
Oto bowiem 24 kwietnia do Torunia zawitał trzeci już finał par klubowych i trzecia wielka szansa na pierwsze w dziejach klubu seniorskie złoto w tej kategorii rywalizacji. Ale przede wszystkim nowego rodzaju widowisko. Na starcie turnieju stanęło 9 par, 27 zawodników, 18 wyścigów, a w każdym pojedzie sześciu zawodników. To pierwszy mistrzowski turniej w kraju w takim wydaniu, premierowy finał szóstek.
- Jak się wygra start, to nie ma znaczenia, czy się jedzie w czwórkę, czy szóstkę - mówił reporterom przed zawodami Żabiałowicz. - gorzej, gdy się start przegra - Tego wariantu jednak w dniu finału nie było mu dane sprawdzić.
Najpierw w dwunastu eliminacyjnych wyścigach każdy duet ścigał się cztery razy. W drugim swoją wyborną dyspozycję zaprezentował Żabiałowicz. Wygrał pewnie, pobił rekord toru, a Śniegowski był piąty. Dwa biegi później trybuny wprost oszalały. Dwaj torunianie na czele, a za nimi Proch, Stenka, Berliński i Rutecki. Także w IX i XI biegu niesamowicie szybki Żabiałowicz jest poza zasięgiem rywali, choć jego partnerzy, Śniegowski i Miedziński nie błyszczeli.
Koniec eliminacji. Teraz żmudne obliczenia w programach. Apator zdobył najwięcej punktów. W półfinale pojedzie z parami z Rzeszowa i Zielonej Góry. Nawet przeciętny występ gwarantuje finał. Tak właśnie się staje. Tym razem Żabiałowicz nie upilnował na starcie Huszczy i nie dał mu też rady na dystansie. Śniegowski dopiero piąty. To jednak wystarczy. Są w finale. Medal już jest, pozostaje tylko pytanie jakiego koloru?
Osiemnasty wyścig. Kolejność na miejscach od IV do IX już ustalona. Trybuny w napięciu czekają - "Żaba" nie zawiedzie, to jasne. Ale co ze Śniegowskim? Ustawiają się pod taśmą razem z Plechem i Stenką oraz Huszczą i Jaworkiem. Huszcza już raz toruńskiego asa pokonał. Plech to dla Żabialowicza profesor. Zielonogórzanin ma już na koncie trzy złote medale w parach, gdańszczanin jeden. Torunianie - żadnego. Teraz albo nigdy?
Teraz, teraz, teraz! Niezawodny Żabiałowicz wysuwa się na prowadzenie. Na koło siada mu Plech, a tuż za nim lokuje się - nie do wiary Śniegowski. Szarże rywali nie przynoszą efektu. Tak dojeżdżają do mety. Za nią jest czas na wyciągnięcie rąk w geście triumfu. Za nią są setki kibiców, którzy chcą dotknąć swoich idoli, podziękować im, koledzy w parkingu podrzucający do góry. Za metą jest też podium, szarfa i puchar z napisem "Mistrz Polski". Stanisław Miedziński i Grzegorz Śniegowski czekali na ten dzień kilka lat. Wojciech Żabiałowicz - równe dziesięć. Żużel w Toruniu - całe 27.

Obok rozgrywek ligowych i MPPK w Toruniu rozegrano także drugą rundę MDMP grupy trzeciej. Torunianie zajęli na swoim torze drugie miejsce i takież samo zajęli po eliminacjach w swojej grupie, tym samym nie awansowali do ścisłego finału.
Poza rozgrywkami zespołowymi 10 sierpnia Toruń gościł również finał indywidualny, a były to zawody o MIMP, które
wygrał Dołomisiewicz przed Świstem i Drabikiem. Jedyny torunianin Piotr Maćkiewicz zaczął pechowo od dwóch wykluczeń i zajął XV miejsce. Ale sukcesy w kategorii juniorów dopiero miały nadejść.
Ale obok imprez PZM, Toruniowi ponownie przypadł zaszczyt organizacji imprezy FIM-owskiej. Był to półfinał mistrzostw Europy, który wygrał Czech Bohumil Brhel, bijąc przy okazji rekord toruńskiego toru.

W pozostałych rozgrywkach torunianie spisali się również bardzo dobrze, w IMP Żabiałowicz zajął drugie miejsce, które poprawił w inauguracji IPP. Wynik IMP, "Żaba" powtórzył w ZK, a dodatkowo Miastkowski zajął jedenaste miejsce.
Z kolei juniorzy w finale par zajęli czwarte miejsce, a w łącznej klasyfikacji SK Kuczwalski był czwarty, Tietz - siódmy, z kolei w BK, Kuczwalski zajął szóste miejsce.

WYNIKI MECZÓW ROZEGRANYCH Z UDZIAŁEM TORUŃSKIEJ DRUŻYNY
W SEZONIE 1986
Kolejka Data Przeciwnik Wynik
I 31 marzec Stal Rzeszów - Apator Toruń 46:43
II 6 kwiecień Apator Toruń - Wybrzeże Gdańsk 58:32
III 20 kwiecień Stal Gorzów - Apator Toruń 40:50
IV 1 maj Apator Toruń - Polonia Bydgoszcz 44:46
V 15 maj ROW Rybnik - Apator Toruń 44:46
VI 12 czerwiec Apator Toruń - Unia Leszno 56:34
VII 18 czerwiec Unia Tarnów - Apator Toruń 43:47
VIII 26 czerwiec Kolejarz Opole - Apator Toruń 44:45
IX 29 czerwiec Apator Toruń - Falubaz Zielona Góra 45:44
X 6 lipiec Apator Toruń - Stal Rzeszów 66:24
XI 27 lipiec Wybrzeże Gdańsk - Apator Toruń 48:42
XII 3 sierpień Apator Toruń - Stal Gorzów 57:33
XIII 10 sierpień Polonia Bydgoszcz - Apator Toruń 48:42
XIV 17 sierpień Apator Toruń - ROW Rybnik 61:28
XV 24 sierpień Unia Leszno - Apator Toruń 54:36
XVI 5 wrzesień Apator Toruń - Unia Tarnów 69:21
XVII 28 wrzesień Apator Toruń - Kolejarz Opole 64:26
XVIII 5 październik Falubaz Zielona Góra - Apator Toruń 47:43

W SEZONIE 1986 TORUŃSKICH BARW BRONILI
  Liczba
meczów
Liczba biegów Punkty Bonusy Średnia
biegowa
Miejsce w
ligowym rankingu
Wojciech ŻABIAŁOWICZ 18 93 253 5 2,774 1
Grzegorz ŚNIEGOWSKI 18 85 154 30 2,464 11
Stanisław MIEDZIŃSKI 18 84 150 18 2,000 23
Eugeniusz MIASTKOWSKI 17 74 127 14 1,905 26
Jan WOŹNICKI 15 38 61 5 1,736 33
Ryszard KOWALSKI 14 38 52 4 1,473 44
Stefan TIETZ 10 36 40 9 1,361 49
Krzysztof KUCZWALSKI 13 39 40 8 1,230 48
Piotr MAĆKIEWICZ 15 43 35 14 1,139 60
Robert PRUSS 2 4 2 - 0,500 -
Tadeusz WIŚNIEWSKI 1 1 0 - 0,000 -
Mariusz STRZELECKI 1 1 0 - 0,000 -
Jan ZĄBIK 1 2 0 - 0,000 -

TABELA PIERWSZEJ LIGI ŻUŻLOWEJ W SEZONIE 1986
Mce Zespół Mecze Zw. Rem. Por. Pkt
duże
Pkt
małe
1 Apator Toruń 18 12 0 6 24 +212
2 Polonia Bydgoszcz 18 12 0 6 24 +98
3 Unia Leszno 18 10 3 5 23 +189
4 Falubaz Zielona Góra 18 10 2 6 22 +156
5 Stal Gorzów 18 10 1 7 21 +115
6 Stal Rzeszów 18 10 0 8 20 -33
7 Wybrzeże Gdańsk 18 8 0 10 16 -92
8 ROW Rybnik 18 6 2 10 14 -135
9 Unia Tarnów 18 4 2 12 10 -238
10 Kolejarz Opole 18 3 0 15 6 -272

materiał wyjściowy tekstów zamieszczonych na tej stronie
stanowi książka anioły na torze

\1985     <strona główna=     1987]

zawodnicy   trenerzy   działacze    mechanicy    o nich pamiętajmy
anioły w turniejach krajowych ◄    ►toruńskie turnieje ◄    ►anioły w turniejach światowych
klub   statystykisprzęt