|
Zanim w Toruniu powstała sekcja żużlowa z prawdziwego
zdarzenia, która w kolejnych latach z powodzeniem ścigać będzie się na torach
ekstraligowych, w mieście Kopernika organizowano wyścigi motocyklowe na torze o
ziemnej nawierzchni. Zawody te jednak nie znalazły dobrego promotora, który
udźwignąłby ciężar organizacji tego typu turniejów dlatego w mieście
późniejszych „Aniołów” rozegrano zaledwie kilka imprez na początku lat
trzydziestych.
Według informacji zaczerpniętych z "Kurjera Poznańskiego" z dnia 05 listopada 1927 pierwsze
zawody w Toruniu rozegrano 4 listopada 1927 na torze o długości 11,5 km.
Turniej motocyklowy zorganizowany została z okazji jubileuszu T.K.S. W kolejnych trzech latach nie doszukano się wzmianki na temat zawodów organizowanych w Toruniu. Co nie oznacza że sport motocyklowy w grodzie Kopernika nie istniał. |
Kolejna zdobyta wzmianka na temat zawodów żużlowych dotyczy roku 1930 kiedy to Klubu Motocyklistów Toruń w niedzielę 28 sierpnia, zorganizował turniej motocyklowy. A działo się to pięć tygodni po zwodach w Bydgoszczy i trzy dni po turnieju w Grudziądzu. Była to impreza starannie przygotowana i rozpropagowana, połączona z wyścigami kolarskimi, a do udziału w niej zaproszono znanych już na Pomorzu motocyklistów z Bydgoszczy. Organizatorami turnieju byli Klub Sportowy „Gryf” oraz miejski komitet przysposobienia wojskowego. O 13.30 uczestnicy zawodów zebrali się na Starym Rynku, skąd udali się na stadion miejski przy ulicy Szosa Chełmińska (późniejsza ul. Bema naprzeciw krytego lodowiska Tor-Tor), gdzie na torze o długości 400m rozegrano cykl zawodów. O godzinie 15.00 rozpoczęli pierwsze wyścigi tego dnia cykliści. O godzinie 16.15 na tor wyjechali motocykliści, którzy ścigali się na bieżni lekkoatletycznej. Zawody te zgromadziły 2000 widzów i taką frekwencją nie mogła poszczycić się żadna impreza w Toruniu. Punktualnie o godzinie 16.15 na linii startu stanęły cztery motocykle zawodników. Z kolei sami zawodnicy stali oddaleni od swoich maszyn w przepisowej odległości 25 metrów, by na sygnał startera wykonać sprint do motocykla, uruchomić go i ruszyć na trasę wyścigu. W Toruniu w przeciwieństwie do Bydgoszczy i Grudziądza ścigano się na dystansie 5 okrążeń. Ten pierwszy wyścig w klasie 350 ccm wygrał bydgoszczanin Edward Buda w czasie 2:34,4 i wyprzedził on swoich klubowych kolegów Górnego i Bunna. W ten sposób Buda zapisał się w annałach jako pierwszy zwycięzca premierowych zawodów, zarówno w Bydgoszczy jak i w Toruniu, a ponadto został pierwszym rekordzistą toruńskiego toru przy ulicy Szosa Chełmińska/Bema.
W eliminacjach biegi „pięćsetek” były
powtarzane.
W pierwszym biegu Piotrowskiemu (KM Bydgoszcz) nie zapalił na
starcie motocykl i choć wyścig się odbył (na mecie zameldował się jako pierwszy
Torunianin Kazimierz Lewandowski), komisja sędziowska zarządziła powtórkę.
Decyzja ta okazała się korzystna dla Piotrowskiego, który pewnie wygrał
powtórkę czasem 2:34,4, przed Lewandowskim i innym torunianinem Ginterem.
W
drugim biegu, w którym wystartowały również motocykle o pojemności 500ccm, ale
o cięższej masie, pecha miał kolejny zawodnik miejscowy Aleksander
Hozakowski,
któremu zerwała się manetka gazu. I tym razem komisja nakazała powtórkę biegu.
Ostatecznie wygrał po raz kolejny bydgoszczanin Paweł Sikorski uzyskując czas
2:37,2, a wyprzedził on pechowca Hozakowskiego.
W klasie powyżej 500ccm wyścigi przebiegały bez jakichkolwiek problemów sprzętowych, a zatem powtórki nie były konieczne. Najszybciej dystans 5 okrążeń pokonał bydgoszczanin Herbert Beitsch z czasem 2:44,2 przed Hormanem również z Bydgoszczy i Śmiglem z Torunia.
Do finału zakwalifikowali się
zwycięzcy poszczególnych wyścigów. Finał rozgrywano na dystansie dwa razy
dłuższym (10 okrążeń), a niespodziewanie wygrał go Edward Buda na Rudgee Whitworth 2500ccm w
czasie 4:49,4, który prezentując doskonałe umiejętności jeździeckie wyprzedził
Piotrowskiego na Triumfie (4:59,8), Sikorskiego na New Hudsonie (5:10,4) i
Beitscha na Harleyu-Davidsonie (5:18,0). Wszyscy trzej zawodnicy którzy
przyjechali za plecami Budy dysponowali znacznie silniejszymi maszynami, dlatego
wygrana Budy była sporym zaskoczeniem.
Ponadto na dystansie 10 okrążeń, Buda tak jak i na dystansie dwa razy
krótszym został pierwszym
rekordzistą toru.
O godzinie 1800 imprezę zakończyła gonitwa za lisem, po której uczestnicy wyścigów stawili się ponownie na Starym Rynku, gdzie w restauracji mieszczącej się Dworze Artusa wręczono nagrody i uroczyście zakończono pierwsze toruńskie zawody dirt-track.
Podbudowani udaną imprezą motocykliści postanowili jeszcze raz w tym roku zorganizować zawody. Zamiar tez udał się jesienią 19 października. Tym razem zawody miały jeszcze większy wymiar ponieważ miał to być turniej o mistrzostwo KM Gryf Toruń. Do faworytów zaliczani byli Lewandowski, Ginter, Viertel, Gustowski, Stienbach, Chrzanowski, Mielnik i Tomaszewski. W sumie zgłosiło się 18 zawodników, którzy dysponowali przede wszystkim belgijskimi maszynami AJS i angielskimi BSA. Komisji sędziowskiej przewodniczył radca Katafias, starterem był Ginter jr., a sekretarzem Biały. Przy pięknej słonecznej pogodzie o godzinie 1500 rozpoczęły się popisy zręcznościowe w jeździe na motocyklu. Jako konkurencje można tu wymienić m.in. jazda z jajkiem na łyżce oraz cylindrem na głowie i otwartym parasolem w dłoni. W obydwu konkurencjach najlepszy okazał się Benoit. Po tych dość dziwnych i śmiesznych dla 600 osobowej publiczności popisach zaczęło się prawdziwe ściganie. Najpierw odbyły się wyścigi dla seniorów na dystansie 5 okrążeń. Pierwszy z nich wygrał Chrzanowski na BSA (3:38,4) wyprzedzając o długość maszyny Viertela na AJS (3:40) i Kossowskiego również na AJS (4:14). W biegu drugim określanym jako „bieg poza konkursem” wygrał Cierpiałkowski na Montgomery uzyskując czas o prawie minutę lepszy 2:34,5.
„Wyścigi właściwe” zaczęły się tradycyjnie od rywalizacji posiadaczy najsłabszych maszyn. W klasie 250ccm najszybciej do mety dotarł Nadolny na Jamesie i uzyskał czas 3:13,8 przed Domke również na Jamesie 3:14,2. W klasie wyższej o 100 ccm – czyli 350ccm zwyciężył Bandurski na Montgomery czasem 2:40,6 przed Henrykiem Mielnikiem na AJS – 3:16,4, a Gustowski stawiany przed wyścigiem jako pewny faworyt do zwycięstwa został pokonany przez maszynę która zdefektowała.
Dla klasy 500ccm i wyższej
urządzono biegi eliminacyjne. Dziewięciu zawodników podzielono na trzy grupy, a
zawodnicy z grupy rywalizowali w biegu rozgrywanym przez 5 okrążeń, aby dostać
się do finału, który toczył się na dystansie dwa razy dłuższym (10 okrążeń). Do
ostatecznej rozgrywki awansowali trzej zawodnicy, którzy uzyskali najlepsze
czasy.
W pierwszym wyścigu wygrał Kazimierz Lewandowski (AJS – 2:46,5) przed
Benoitem (Harley-Davidson – 2:46,9), a upadek zaliczył Zwierzchowski.
Bieg drugi
to tryumf samego prezesa Aleksandra Hozakowskiego (AJS – 2:40,3) przed Ginterem
(AJS – 2:43,2).
W trzeciej gonitwie pierwszy na mecie zameldował się Steinbach (AJS
– 2:47,8), przed Alojzym Lewandowskim (AJS – 3:09,5) oraz Baumgartem (BSA –
3:23,3)
Do finału weszli zatem Hozakowski, Ginter i K. Lewandowski. Finałową gonitwę wygrał Ginter który zrewanżował się Hozakowskiemu za przegraną w biegu eliminacyjnym. Zwycięzca uzyskał tym samym tytuł mistrza klubu. Ginter wygrał czasem 4:59,4 i uzyskał średnią prędkość 48,09 km/h.
Turniej podobnie jak zawody rozegrane w sierpniu miały zakończyć się pogonią za lisem. Zrezygnowano jednak z tego punktu programu ze względu na zapadające ciemności i nadciągającą mgłę. Po zawodach tradycyjnie udano się do Dworu Artusa, gdzie nagrodzono zwycięzców i dyskusję przy kolacji na temat kolejnych zawodów dirt – track w Toruniu.
Ważny odnotowania jest również fakt rozgrywania w regionie "Mistrzostw Wielkopolski i Pomorza". Zawody te rozegrane zostały 6 października w Bydgoszczy. Mistrzem regionu został Alfons Ziółkowski z miejscowego KM Bydgoszcz. Niestety nie ma żadnej wzmianki czy w zawodach tych uczestniczyli torunianie.
Podziękowania za pomoc dla
Piotra Dziuby i Marcina Orłowskiego